Bankructwo banku – pierwsze od 2001 roku w Polsce!

Całkiem niedawno pisałem na temat bezpieczeństwa lokat bankowych i czy możliwe jest ewentualne bankructwo banku i już mamy pierwszy przypadek i to nie byle jaki.

Link do artykułu o bezpieczeństwie lokat bankowych

W nocy z 20 na 21 listopada 2015 Komisja Nadzoru Finansowego zawiesiła działalność do niedawna jeszcze największego banku spółdzielczego w Polsce – SK Banku.

W dniu dzisiejszym został złożony wniosek do sądu o ogłoszenie upadłości.

Bank charakteryzował się tym, że w ostatnim czasie proponował wysoko oprocentowane lokaty, czym przyciągał sporo klientów. Historia pokazuje jednak, że warto czasami otrzymać 0,5% mniej na lokacie w zamian za stabilność i bezpieczeństwo naszych środków.

Największy bank spółdzielczy w Polsce

SK Bank, czyli Spółdzielczy Bank Rzemiosła i Rolnictwa w Wołominie w przyszłym roku miał obchodzić swoją 90 – tą rocznicę (został założony w 1926 roku!).

Jeszcze niedawno był nr 1 wśród banków spółdzielczych w naszym kraju ze zgromadzonymi depozytami na poziomie ponad 3 mld zł! Na koniec października depozyty wynosiły 2,15 mld zł.

Bank prowadził w sumie 109 300 rachunków, zaś klienci indywidualni zgromadzili w sumie 2,06 mld zł depozytów na różnych rachunkach w tej instytucji.

Co z pieniędzmi klientów?

W związku z tym, że depozyty w polskich bankach są gwarantowane przez Bankowy Fundusz Gwarancyjny do kwoty 100.000 euro, klienci którzy mieli nie więcej niż około 425 000 zł ulokowanych na różnych rachunkach, otrzymają w całości z powrotem swoje środki. Jeśli ktoś zgromadził w banku więcej, będzie musiał walczyć o ich odzyskanie w sądzie i szanse ma na to niestety niewielkie.

W ciągu najbliższych dni ma zostać wskazany bank, który będzie wypłacał depozyty klientom upadłego banku. Prawdopodobnie któryś z trzech największych banków w Polsce: PKO BP, Pekao S.A. lub BZ WBK.

Klienci upadłego banku, będą musieli udać się, do wskazanego banku z dowodem osobistym i złożyć dyspozycję wypłaty środków gotówką lub przelewem na wskazany rachunek. Na złożenie dyspozycji mają 5 lat.

MDM Mieszkanie dla Młodych – co to i dla kogo?

Program Mieszkanie dla Młodych ruszył na początku 2014 roku. Polega on na dofinansowaniu wkładu własnego dla door-1013742_1920osób, które chcą zakupić swoją pierwszą nieruchomość na kredyt. Mimo tego, że o programie niemal każdy słyszał, to często ludzie nie wiedzą, co on tak na prawdę daje, komu przysługuje, czy opłaca się skorzystać z programu czy nie. Poniżej przedstawię szczegółowo najważniejsze informacje na temat popularnego MDMu.

 

Na czym polega program MDM

Program polega na bezzwrotnym dofinansowaniu wkładu własnego przez BGK (Bank Gospodarstwa Krajowego), gdy ubiegamy się o kredyt hipoteczny w banku na zakup nieruchomości. W skrócie wygląda to tak, że jeśli chcemy kupić mieszkanie za 100 000 zł, a w ramach MDM przysługuje nam dopłata w wysokości 10 000 zł, to na pozostałe 90 000 zł zaciągamy kredyt, a wspomniana dopłata jest wymaganym przez bank wkładem własnym. Jest to o tyle ważne, że od 2014 na skutek Rekomendacji S wydanej przez Komisję Nadzoru Finansowego, aby zakupić nieruchomość klient musi dysponować minimalnym wkładem własnym na poziomie:

  • od 2014 roku – 5%
  • od 2015 roku – 10%
  • od 2016 roku – 15%
  • od 2017 roku – 20%

Warto tutaj dodać, że aby otrzymać dopłatę, kredyt musi zostać zaciągnięty na minimum 50% wartości nieruchomości i na co najmniej 15 lat. 


W których bankach otrzymamy kredyt MDM?

Z racji tego, że dopłatę z BGK otrzymamy tylko w wypadku zaciągnięcia kredytu, warto wspomnieć o bankach, które przystąpiły do programu, a jest ich obecnie 11:

  • Bank Zachodni WBK
  • PKO BP
  • Pekao S.A.
  • Alior Bank
  • Eurobank
  • BGŻ BNP Paribas
  • Deutsche Bank
  • Getin Bank
  • Millenium Bank
  • Bank BPS
  • SGB Bank

 

Do kogo jest skierowany program?

Program Mieszkanie dla Młodych jest skierowany do trzech grup: singli, osób wychowujących samotnie dziecko/dzieci i małżeństw. Górna granica wieku beneficjentów została ustalona na 35 rok życia, tj. urodzonych po 1980 roku. Są jednak pewne wyjątki.

  • Jeśli osoba skończy 35 lat np. w styczniu, to do końca roku i tak może otrzymać dopłatę w ramach MDM.
  • W przypadku małżeństw, liczy się wiek młodszej osoby. Jeśli mąż ma np. 46 lat, a żona 32, to razem mogą otrzymać dopłatę.
  • Rodziny wielodzietne tj. mające na utrzymaniu 3 lub więcej dzieci, od 1 września 2015 roku zostały zwolnione z kryterium wiekowego!

Ponadto dofinansowania nie otrzymają osoby, które były właścicielem lub współwłaścicielem nieruchomości. Co ciekawe, dopuszczalne jest posiadanie udziału w danej nieruchomości. Jeśli ktoś nie jest współwłaścicielem nieruchomości jako całości, lecz posiada w niej 50% udziałów, może ubiegać się o kredyt z dofinansowaniem z BGK! Dodatkowo z tego obowiązku zwolnione są rodziny z trójką lub więcej dzieci na utrzymaniu – oni mogą być wcześniej właścicielami innej nieruchomości!

 

Z partnerem/partnerką też można otrzymać kredyt MDM

Ludzie w młodym wieku często nie mają wystarczającej zdolności kredytowej, dlatego przystępują do kredytu np. z rodzicami, by zwiększyć swoją zdolność kredytową. W przypadku MDMu również jest taka możliwość, a jako współkredytobiorcę można wskazać każdego.

Często młodzi ludzie, którzy chcieliby zamieszkać razem pytają, czy muszą być małżeństwem, aby otrzymać dopłatę – otóż nie! Należy jednak zaznaczyć, że jeśli para nie jest w związku małżeńskim, to w rzeczywistości wniosek o dopłatę składa tylko jedna z nich. Najważniejszą informacją jest to, że oboje wówczas mogą przystąpić do kredytu, ale właścicielem nieruchomości zostanie tylko osoba, która zostanie wskazana! Później po ewentualnym ślubie można dodać małżonka jako współwłaściciela nieruchomości.

Cel kredytu

Dofinansowanie jest wypłacane do zakupu lokalu mieszkalnego lub domu jednorodzinnego na rynku pierwotnym lub wtórnym (od dewelopera lub używane). W ustawie zostały określone konkretne limity, co do maksymalnej powierzchni użytkowej nieruchomości, które wyglądają następująco:

Mieszkanie – maksymalnie 75 m2 (w przypadku rodzin wielodzietnych 3+ – 85 m2)

Dom – maksymalnie 100 m2 (rodziny wielodzietne do 110 m2)

Warto zwrócić uwagę na pojęcie powierzchnia użytkowa, gdyż np. garaż czy antresola nie zaliczają się do niej, więc teoretycznie możemy otrzymać dofinansowanie do domu o powierzchni 140 m2, w którym powierzchnia użytkowa kształtuje się na poziomie 95,5 m2.

Maksymalna cena nieruchomości

Nie do wszystkich nieruchomości otrzymamy dofinansowanie z Banku Gospodarstwa Krajowego. Ustawodawca raz na kwartał ogłasza maksymalne limity ceny za 1m2 nieruchomości w każdym województwie oraz tzw. wskaźniki przeliczeniowe, od których jest liczona wysokość dopłaty, która nam przysługuje. Dla rynku pierwotnego limity są znacznie wyższe niż dla rynku wtórnego. Na dzień dzisiejszy tj. III kwartał 2015 w województwie kujawsko – pomorskim kształtują się na następującym poziomie:

Toruń i Bydgoszcz:

  • rynek pierwotny 4 714,60 zł
  • rynek wtórny 3 857,40 zł

gminy sąsiadujące:

  • rynek pierwotny: 4 291,65 zł
  • rynek wtórny: 3 511,35 zł

pozostałe:

  • rynek pierwotny: 3 868,70 zł
  • rynek wtórny: 3 165,30 zł

Pełna wykaz limitów oraz dopłat jest dostępny na stronie Ministerstwa Infrastruktury i Rozwoju pod poniższym linkiem:

Tu sprawdzisz aktualne limity

Wysokość dofinansowania

Poziom dopłat zależy od ilości dzieci, które wychowujemy i nie ma znaczenia, czy jesteśmy osobą samotną z dzieckiem czy małżeństwem:

  • singiel i małżeństwo bez dzieci – 10% dopłaty
  • osoba samotnie wychowująca dziecko lub małżeństwo z dzieckiem – 15% dopłaty
  • dwójka dzieci – 20% dopłaty
  • trójka lub więcej dzieci – 30% dopłaty

Dodatkowo jeśli w okresie 5 lat urodzi nam się 3cie lub kolejne dziecko otrzymamy kolejne 5% dofinansowania, które zostanie przeznaczone na częściową spłatę kredytu.

 

Jak liczona jest dopłata?

Niezależnie od powierzchni nabywanej nieruchomości, dofinansowanie przysługuje maksymalnie do 50 m2 powierzchni użytkowej nieruchomości (dla rodzin wielodzietnych – 65 m2) i jest wyliczany w następujący sposób:

Powierzchnia użytkowa (max 50 m2) * wskaźnik przeliczeniowy dopłaty * poziom dofinansowania

Czyli na dzień dzisiejszy singiel kupujący w Toruniu używane mieszkanie o powierzchni użytkowej 55 m2 za 200 000 zł otrzyma:

50 * 4 286,00 zł * 10% = 21 430,00 zł

Czy i kiedy należy zwrócić dopłatę?

Dofinansowanie jest pomocą, którą otrzymujemy z BGK bezzwrotnie. Jeśli jednak naruszymy pewne warunki w ciągu 5 lat od daty otrzymania kredytu będziemy musieli zwrócić całość lub część dofinansowania. Zatem w ciągu pierwszych 5 lat nie możemy:

  • sprzedać, wynająć, użyczyć nieruchomości
  • stać się właścicielem innej nieruchomości (nie dotyczy spadkobrania)
  • dokonać zmiany sposobu użytkowania w sposób uniemożliwiający zaspokojenie własnych potrzeb mieszkaniowych
  • nadpłaci kredyt w wysokości przekraczającej wysokość otrzymanej dopłaty

 

Program Mieszkanie dla Młodych trwać będzie do końca 2017 roku, chyba że wcześniej zostanie wykorzystana pełna pula kwoty przeznaczonej do dopłaty. Póki jest możliwość, warto skorzystać, ponieważ otrzymujemy szereg korzyści, które można dokładnie wyliczyć. O tym ile w rzeczywistości korzystamy dzięki programowi MDM i jak to realnie rzutuje na nasze pieniądze napiszę już niedługo.

Jak babcia z 600 zł emerytury dostała 40 000 zł-czyli kredyt na oświadczenie

doll-550582_1920Nadarzyła się okazja na kupno samochodu, mebli lub zbliża się wesele naszego dziecka i pilnie potrzebujemy zastrzyku gotówki. Jeśli nie mamy oszczędności, a nasz zakład pracy nie oferuje nieoprocentowanych lub niskooprocentowanych pożyczek udajemy się do naszego banku. Zastanawiamy się, czy nasze dochody są wystarczające, aby uzyskać kredyt gotówkowy w takiej wysokości jakbyśmy chcieli. Wynagrodzenie regularnie wpływa na konto od kilku lat, więc mamy nadzieję, że bank weźmie to pod uwagę i otrzymamy pieniądze na określony cel.

Doradca w banku zaczyna nam zadawać pytania, niezbędne do złożenia wniosku o kredyt gotówkowy. Jako wieloletniemu klientowi banku, regularnie otrzymującemu wynagrodzenie na rachunek osobisty, przysługuje tzw. oferta kredytu na oświadczenie. I tu zaczyna się magia.

 

Kredyt na oświadczenie

Kredyt na oświadczenie, to nic innego jak pożyczka, którą możemy otrzymać bez przedstawiania dokumentów dochodowych. Wystarczy, że powiemy, że zarabiamy 5000 zł/mc, a na konto osobiste wpływa nam tylko 2000 zł, bo resztę dostajemy „do ręki” zamiast przelewem na konto. Co więcej, nikt nam nie broni oświadczyć, że mamy wykształcenie wyższe, żadnych dzieci i jesteśmy kawalerem, wiedząc że powyżej pewnej kwoty kredytu niezbędne jest uzyskanie zgody małżonki. Zdolność kredytowa rośnie. Czy ktoś to sprawdzi, bądź poniesiemy konsekwencje podania nieprawdziwych informacji? Nie.

Kredyt na oświadczenie – bez ograniczeń?

Osoby, które wiedzą o takich możliwościach mogą zdecydowanie nadużywać nadmiernej swobody banków do udzielania pożyczek, więc te mimo swej „hojności” zabezpieczają się przed nieuczciwymi klientami ustalając maksymalne kwoty, do których mogą udzielić kredytu na oświadczenie. Zwykle najwyższe sumy mogą uzyskać osoby, które z danym bankiem współpracują od dłuższego czasu, regularnie przelewając swoje wynagrodzenie, gdyż stają się tym samym dla banku wiarygodnymi klientami.

Pole do nadużyć?

Jak już kiedyś opisywałem, plany sprzedażowe ustalane w bankach są na tyle wysokie, że pracownicy pracują pod ciągłą presją, że nie uda im się osiągnąć wymaganego wyniku. Niestety, na rynku mamy wielu nieuczciwych doradców, którzy wykorzystując możliwość udzielenia kredytu na oświadczenie, osiągają cele sprzedażowe regularnie, niekoniecznie dbając o dobro klienta. Klient, który jest w tarapatach finansowych i potrzebuje kolejnej gotówki, jest wniebowzięty, gdy usłyszy, że ma możliwość otrzymania następnego kredytu. Zadaniem doradcy jest ocena zdolności kredytowej klienta i podjęcie decyzji, czy powinien on dostać kredyt czy nie.

Klienci kłamią? Może nie tylko oni?

Jedna strona medalu jest taka, że klienci często ukrywają swoje zobowiązania (to akurat rzadko się udaje) lub zawyżają dochody udzielając informacji na etapie składania wniosku kredytowego. Niektórzy robią to nieświadomie, inni celowo, w celu zwiększenia swojej zdolności kredytowej. Dotyczy to zwłaszcza bardziej doświadczonych kredytobiorców, którzy już mieli do czynienia z niejednym kredytem i być może niejednym bankiem. Często jednak klienci są jak najbardziej szczerzy i mimo świadomości, że uzyskują niewielkie dochody, nagle okazuje się, że mają zdolność kredytową na wnioskowaną kwotę. Wszyscy są zadowoleni, klient otrzymuje upragnione pieniądze, a doradca poprawia swój wynik w planie sprzedażowym.

Klienci nie czytają tego, co podpisują

Zwykle wniosek jest wypełniany elektronicznie, a klient go tylko podpisuje nawet nie czytając. Jakie może być zdziwienie wnuczka, który przeglądając dokumenty świeżo zmarłej 89 – letniej babci, znajduje dopiero co zawartą umowę kredytową na kwotę 40 000 zł, wiedząc że pod koniec swojego żywota, mogła ona liczyć na najwyżej 600 zł emerytury. Po przeanalizowaniu dokumentów okazuje się, że starsza pani „oświadczyła”, że jej emerytura w rzeczywistości wynosi 1800 zł/mc, gdyż pozostałe 1200 wpływa jej na konto w innym banku. Wiem, wydaje się to absurdalne, ale jednak prawdziwe, bo takie rzeczy się zdarzają.

Lokaty są bezpieczne? Czy zawsze? Czy możemy na nich stracić?

W Polsce około 55% wszystkich oszczędności ulokowanych jest na depozytach bankowych. Najprostsze formy oszczędzania takie jak rachunki oszczędnościowe czy lokaty bankowe, oprócz tego, że nie są skomplikowane, to są bezpieczniejsze od innych produktów i gwarantują klientowi niewielkie, ale jednak pewne zyski. Czy tak jest w rzeczywistości? Przyjrzyjmy się tej drugiej stronie lokat, czyli ryzykom związanym z wyborem tej formy oszczędzania. Czy jest możliwe, że bank nie odda nam oszczędności naszego życia? Przecież lokaty są bezpieczne…


Lokata, to pieniądze … Banku!

Pieniądze, które wpłacamy do banku mogą być przez niego wykorzystywane do udzielania kredytów itp. Oczywiście, gdy tylko złożymy dyspozycję wypłaty środków, bank ma obowiązek wypłacić nam te środki. Co jednak w przypadku kiedy bank nie ma pieniędzy na ich wypłatę? Co w przypadku bankructwa?

W przypadku ogłoszenia upadłości banku, wszystkie umowy rachunku bankowego zostają rozwiązane! Środki zgromadzone na rachunkach wchodzą w masę upadłościową banku i są przekazywane na spłatę zobowiązań. Zanim jednak klienci otrzymają swoje pieniądze, najpierw są one przekazywane na spłatę -> syndyka, instytucji państwowych (ZUS, Urząd Skarbowy …), instytucji finansowych, pracowników i na końcu klientów (nie jestem prawnikiem, więc mam nadzieję, że nie pomyliłem kolejności).


Bankowy Fundusz Gwarancyjny

Na szczęście Państwo pomyślało o takich przypadkach i w Polsce 14 grudnia 1994 roku został powołany BFG – Bankowy Fundusz Gwarancyjny, który ma za zadanie zagwarantowanie wypłat depozytów w przypadku banków lub SKOK-ów.

Aktualnie od 30 grudnia 2010 roku, w przypadku upadłości instytucji finansowej, BFG gwarantuje wypłatę każdemu klientowi, wszystkich zgromadzonych przez niego środków do kwoty 100.000 euro. W przypadku, gdy ktoś ma więcej oszczędności w danym banku, o nadwyżkę będzie musiał walczyć na drodze sądowej.


Czy BFG stać na gwarancję?

W Bankowym Funduszu Gwarancyjnym znajduje się aktualnie nie więcej niż 15 mld zł.

W 2014 roku upadły 2 SKOKi (SKOK Wołomin i SKOK Wspólnota).

Na wypłatę środków gwarantowanych BFG przeznaczył 3 mld zł!

A co by się stało, gdyby bankructwo ogłosił jakikolwiek średni bank w Polsce?


Aktywa banków w Polsce

Największy bank w Polsce PKO Bank Polski ma obecnie zgromadzonych około 250 mld zł aktywów!

Suma aktywów 20 największych banków w Polsce to 1 bilion 300 mld zł!

Poniżej zestawienie największych banków w Polsce wg aktywów (uwzględniono tylko te notowane na Giełdzie Papierów Wartościowych).

Aktywa banków

Gdyby upadł w Polsce pierwszy lepszy średniej wielkości bank, w Bankowym Funduszu Gwarancyjnym zabraknie pieniędzy na wypłatę gwarantowanych środków dla klientów!


Czy jest możliwe bankructwo banku w Polsce?

Przede wszystkim banki nie trzymają wszystkich pieniędzy w gotówce. Często środki na rachunkach klientów, to jedynie zapisy elektroniczne. Jeśli dokonujemy przelewu 5000 zł z jednego banku do drugiego, to nagle doradca jednego banku nie wypłaca gotówki z naszego konta i nie zanosi jej w walizce do oddziału konkurencji. Co więcej, banki mogą udzielać znacznie więcej kredytów, niż mają zgromadzonych depozytów od klientów.

W kryzysowych czasach zostało wymyślone określenie „run na banki”, co oznacza masowe wypłaty klientów z bankomatów i oddziałów. Gdyby nagle klienci jednego banku się zmówili i jednocześnie poszli wypłacić swoje wszystkie środki, doprowadziliby do upadku banku. Ten po prostu nie miałby pieniędzy na wypłatę wszystkich oszczędności swoich klientów.

Najlepszy dowód tego, że nawet gigantyczne banki, wielokrotnie większe od tych działających w Polsce, mogą upaść mieliśmy w 2008 roku,. Wówczas upadł zarządzający ponad 280 mld dolarów (wtedy około 600 mld zł) amerykański gigant Lehman Brothers. Jego bankructwo uznaje się za szczyt i zarazem symbol ostatniego światowego kryzysu.


Choć powszechnie uważa się, że to lokaty są najbezpieczniejszą formą oszczędzania, to jednak w rzeczywistości nie zawsze tak musi być. W dzisiejszych czasach lokaty nie przynoszą atrakcyjnych zysków. Za takowy ciężko bowiem uznać 2,5% w skali roku dodatkowo opodatkowane 19% podatkiem Belki. Gdy przeanalizujemy ostatnie 10 lat, ciężko uznać je za 100% bezpieczny instrument.

Jeśli zgromadziliście więcej niż 100.000 euro, to warto podzielić środki i ulokować je w kilku bankach. Jeśli jednak niekoniecznie bierzecie pod uwagę tylko lokaty, to warto przeanalizować inne formy inwestowania.

Pamiętajcie, lokaty są bezpieczne, ale 100% gwarancja w dzisiejszych czasach nie występuje w żadnych produktach finansowych.

Przeczytaj również:

Czy fundusze inwestycyjne mogą być bezpieczniejsze od lokaty?

Klient „oszukany” w banku, często sam jest sobie winny

man-857502_1280To jest trzeci i na ten moment ostatni wpis na temat współpracy pomiędzy klientem, a doradcą. Każdy idąc do banku, chciałby zostać potraktowany indywidualnie, a nie jak klient masowy. Udaje się do konkretnej osoby z wiarą, że otrzyma doradztwo na najwyższym poziomie i produkt finansowy dopasowany do jego potrzeb. Często klienci trafiają zarówno na tych lepszych, jak i gorszych doradców. Niestety prawda jest taka, że zwykle sami są sobie winni, że są obsługiwani w taki, a nie inny sposób.


Polskie realia

W Polsce nie mamy zakorzenione, by wchodząc w dorosły wiek, rozpocząć współpracę z kimś, kto będzie opiekował się naszymi finansami, na kolejne lata. Przecież zwykle od mniej więcej 20 roku życia, aż do samej śmierci każdy korzysta z produktów finansowych oferowanych przez banki. Początkowo konto osobiste, kredyty ratalne, karty kredytowe, później kredyty hipoteczne na wymarzone mieszkanie lub dom. W międzyczasie odkładamy na wakacje, zakładamy lokaty na czarną godzinę, oszczędzamy na większe wydatki, przyszłość dzieci, czy emeryturę. Większość za młodu uważa, że ubezpieczenie to bzdura i nie jest mu do niczego potrzebne, a po latach niemal każdy chce zabezpieczyć siebie, bądź swoich bliskich.


Podstawowe błędy

Jeśli ktoś nie zajmuje się tymi sprawami zawodowo, to ma niewielkie szanse, żeby zrozumieć funkcjonowanie wszystkich produktów finansowych. Dlatego tutaj z pomocą przychodzą doradcy finansowi. W Polsce są ich tysiące i może nim zostać właściwie każdy bez względu na wykształcenie, czy zainteresowania. Klienta zadaniem jest, więc zrobić rozeznanie i poszukać osoby, która będzie wg niego profesjonalna, rzetelna i godna zaufania. To jego opiece powierzy własne pieniądze. Klienci jednak sami sobie utrudniają sprawę, ponieważ szukają zwykle dobrej firmy (banku lub pośrednika), a nie doradcy, mimo że to z człowiekiem będą rozmawiać, a nie z budynkiem i logo instytucji.

 

Klienci często podejmują decyzję, na podstawie reklam telewizyjnych, pokazujących korzyści, które oferują nowo proponowane produkty. Zwykle nie ma tam szczegółowych informacji na temat danego rozwiązania, tylko jest przedstawione to, co przyciągnie klienta. Ile razy okazuje się, że kredyt w banku na 10% jest tańszy, niż w innym na 5%. Zakładamy lokatę na 7%, a po wypłacie patrzymy, że zarobiliśmy mniej niż na 2%owym rachunku oszczędnościowym? Niestety jeśli za każdą promocją idziemy do innego banku, to dla doradcy, który widzi nas pierwszy raz w życiu, często okazujemy się tylko łatwym celem, któremu można wcisnąć cokolwiek, co tylko na pierwszy rzut oka wydaje się korzystne.


Indywidualny doradca

Zamiast zmieniać co chwilę banki, lepiej mieć jednego zaufanego doradcę, do którego możemy zawsze się zwrócić, jeśli jest coś co nas interesuje lub jeśli mamy jakieś pytania. Dlatego jeśli chcemy być traktowani indywidualnie, to również tak traktujmy naszego doradcę. Gdy ten zrobi wszystko, aby nam pomóc, a za chwilę zauważy, że stoimy w tym samym banku i podpisujemy umowę z kimś zupełnie innym, to przestanie nas traktować priorytetowo. Jeśli mamy jakiekolwiek pytania, to najlepiej wszelkie wątpliwości wyjaśniać ze swoim doradcą, a nie za każdym razem podchodzić do kogoś innego i rozpoczynać wszystko od nowa. Przy wszelkich reklamacjach również zwiększamy swoje szanse jeśli składamy je do osoby, z którą współpracujemy. Jej będzie zależało, by pozytywnie „załatwić” naszą sprawę.


Drodzy klienci, jeśli macie kogoś zaufanego, to wszelkie trudne sprawy, reklamacje najlepiej rozwiązywać właśnie ze swoim doradcą. Jednak gdy jesteście zainteresowani jakimś rozwiązaniem finansowym, to udajcie się również do niego i skonsultujcie z nim swój wybór. Wy skorzystacie na rzetelnej poradzie, zaś doradca zostanie wynagrodzony za sprzedaż danego produktu. Obie strony są zadowolone. Często jest jednak tak, że osoby godne zaufania są traktowane jako te od rozwiązywania problemów, a później gdy klient chce podpisać umowę idzie do zupełnie kogoś innego. To psuje relacje, a klienci sami są sobie winni, jak później okazuje się, że czują się oszukani.

 

Dobry doradca finansowy

tie-690084_1280Gdy pierwszy raz wybieramy się do banku, to zwykle po to, by otworzyć konto osobiste. Na wybór konkretnego banku decydujemy się zwykle, ponieważ poleca nam ktoś z rodziny lub znajomy, ewentualnie naszą uwagę przykuła reklama. Konto osobiste nie jest skomplikowanym produktem i zawsze łatwo i szybko możemy je zamknąć. Jednak gdy decydujemy się na produkt kredytowy, bądź chcemy ulokować nasze oszczędności, w grę wchodzą większe pieniądze. Wtedy często prosimy doradcę finansowego o poradę. Jak wybrać doradcę finansowego, aby być pewnym, że możemy mu zaufać?


Jak wybrać dobrego doradcę?

  1. Znajomy
    Nie każdy ma znajomego doradcę finansowego, ale jeśli znamy takiego osobiście to plus dla nas. Będzie doradzał nam najlepiej jak potrafi, bo nie chce się później tłumaczyć jeśli będziemy z czegoś niezadowoleni. Tutaj potrzebna jest jednak jeszcze jedna cecha, a więc …
  2. Godny zaufania
    Najważniejsze! Lepiej jeśli doradca ma mniejszą wiedzę, ale wiemy, że można mu zaufać, niż odwrotnie. Jest wielu sprzedawców, którzy świetnie orientują się w świecie finansów i produktów bankowych, ale są nastawieni głównie na sprzedaż i wiedzą jak zmanipulować klienta, by zrealizować indywidualne cele sprzedażowe. Najważniejsze, więc mieć zaufanego doradcę, a jeszcze lepiej jeśli do tego…
  3. Ma dostęp do wielu banków i zna ofertę konkurencji
    Ludzie popełniają błąd, przywiązując się na całe życie do jednej instytucji. Niestety banki nie premiują lojalności swoich klientów, zresztą w każdej branży co chwilę słychać o promocjach dla nowych klientów. Jeśli nie jesteśmy otwarci na zmiany, zwykle cierpią na tym nasze pieniądze. Zamiast więc otwierać lokaty, brać karty, kredyty i wszystko w jednym banku, warto spytać doradcę, który ma rozeznanie w rynku, gdzie na daną chwilę otrzymamy rozwiązanie finansowe, które nas interesuje na najkorzystniejszych warunkach.
  4. Powinien odpowiadać na pytania i być cierpliwy
    Klient nie musi znać się kompletnie na produktach bankowych, z kolei doradca wręcz przeciwnie. Jeśli tylko mamy jakiekolwiek wątpliwości lub coś jest niejasne, należy pytać. Żadne pytanie nie jest głupie, a jeśli mamy do czynienia z rzetelną osobą, odpowie nam na wszystkie, ewentualnie sprawdzi jeśli sam nie jest czegoś pewny.

Doradca w banku, czy niezależny ekspert?

W Polsce jest mnóstwo doradców. Niezależnych doradców finansowych znacznie mniej niż pracowników banków. Ci pierwsi mają zdecydowaną przewagę pod tym względem, że nie muszą ograniczać się do konkretnej instytucji i mogą znaleźć klientowi bank, który zaproponuje mu poszukiwany produkt na najlepszych warunkach. Jeśli jednak ktoś jest przywiązany do swojego banku, to zwykle w mieście jest kilka oddziałów jednej firmy. W każdym z nich co najmniej kilku pracowników, więc zamiast za każdym razem konsultować się z kimś innym, najlepiej wybrać jednego doradcę, któremu zaufamy i z którym będziemy współpracować w dłuższym terminie.


Tak jak w przypadku, gdy coś nam dolega idziecie do swojego lekarza pierwszego kontaktu, tak powinniście mieć doradcę, do którego skierujemy się najpierw. Jeśli będziecie chcieli porozmawiać na temat swoich planów finansowych. Ludzie boją się mówić innym o swoich pieniądzach, a w konsekwencji gdy chcą wziąć kredyt, idą do przypadkowej osoby, której mówią wszystko o zarobkach, zobowiązaniach, majątku. Czy nie lepiej powiedzieć komuś komu ufamy, z kim mamy nawiązane jakiekolwiek relacje, zamiast obcemu człowiekowi, którego pierwszy raz widzimy na oczy? Kto będzie nam w stanie doradzić lepiej? Ktoś kto z nami współpracuje, zna naszą sytuację i zdążył poznać nasze podejście do pieniędzy, czy pierwszy lepszy pracownik banku, dla którego jesteśmy jednym z setek obsługiwanych w miesiącu klientów. Znaleźć dobrego doradcę to pierwszy i ważny krok. Od klienta jednak zależy jak ta współpraca będzie dalej wyglądała.

 

Czy można ufać doradcy w banku?

money-38268_1280Gdy znajdujemy pierwszą pracę idziemy do banku założyć konto. Kiedy potrzebujemy gotówki, chcemy ulokować pieniądze lub zacząć regularnie oszczędzać, udajemy się do banku. Bank jest bowiem instytucją zaufania publicznego i kto lepiej doradzi nam w zakresie naszych finansów jak nie jego pracownicy.

Czasem niestety okazuje się nagle, że płacimy sporo za konto, mimo że w ofercie są tańsze. Nasz kredyt jest droższy niż sąsiadki, mimo że braliśmy w tym samym banku. Otrzymaliśmy produkt, którego nie potrzebowaliśmy. Jak to możliwe, że ktoś nam nie powiedział, że możemy zapłacić mniej!

Przecież bank powinien dbać o swoich klientów! Czy aby na pewno zawsze tak się dzieje? Kiedyś sławny aktor powiedział w reklamie, że bank musi zarabiać.


Doradztwo, czy sprzedaż?

Jak wiadomo instytucja ta osiąga zysk poprzez sprzedaż produktów (opłaty, prowizje, odsetki). Jeśli z roku na rok chce zarabiać coraz więcej, to sprzedaż musi być coraz większa. Aby to osiągnąć:

  1. Plany sprzedażowe dla doradców są coraz większe
    Co miesiąc/kwartał każdy doradca musi sprzedać coraz więcej kont, pożyczek, kart kredytowych, funduszy inwestycyjnych itp. Biorąc pod uwagę, że klienci coraz częściej korzystają z bankomatów, internetu czy urządzeń mobilnych, w oddziałach pojawiają się rzadziej. Dlatego też przy każdej wizycie są zaskakiwani nową „promocją”, świetną propozycją, czy ofertą przygotowaną „specjalnie dla niego”.
  2. Praca w banku jest bardzo stresująca
    Klient przychodzi do doradcy po poradę. Pracownik przekładając dobro klienta nad swoje proponuje mu korzystny produkt (np. najtańszy rachunek osobisty). Sprzedaż konta droższego przybliżyłaby go do wykonania planu sprzedażowego i otrzymania premii. Przełożony pracownika przeprowadza z nim rozmowę dyscyplinującą, mającą „zmotywować” doradcę do „lepszej” sprzedaży. Doradcy ciągle są w stresie, czy uda im się wyrobić plan sprzedażowy, dlatego często muszą kierować się tym, by sprzedać produkty, które pozwolą im osiągnąć 100% na koniec miesiąca/kwartału, niekoniecznie patrząc czy to co proponują będzie rzeczywiście dla klienta najlepsze.
  3. Targety – klientowi proponuje się zwykle to, co aktualnie jest doradcy mają wyznaczone jako cel dodatkowy.
    Jednego dnia idziemy do banku i dowiadujemy się o tym, że jest przygotowana dla nas propozycja kredytu odnawialnego (taki debet w koncie). Za pół roku, gdy z niego korzystamy, okazuje się, że jest on drogi i lepiej go spłacić zastępując kredytem gotówkowym. Z kolei za 2 miesiące jesteśmy namawiani do regularnego oszczędzania, bo akurat zostało wprowadzone świetne rozwiązanie. Dzieje się tak, ponieważ doradcy otrzymują od przełożonych tzw. cele dodatkowe. Brak realizacji wyznaczonych celów, powoduje że nazwisko pracownika pojawia się na tzw. czarnych listach, a oni sami muszą się tłumaczyć przed przełożonymi. Nikogo nie interesuje to, czy dany produkt jest odpowiedni dla klienta. Ma być sprzedaż.
  4. Cross sell – korzystny dla doradcy, niekoniecznie dla klienta
    Cross sell oznacza, że gdy chcemy otrzymać jeden produkt, w rzeczywistości otrzymujemy 2 lub więcej.
    Najczęściej oferowane są karty kredytowe do kredytów, nieobowiązkowe i drogie ubezpieczenia do kredytów, bądź plany systematycznego oszczędzania. Każdy z tych produktów jest korzystny, ale dla osoby, która rzeczywiście go potrzebuje, jest świadoma umowy, którą podpisuje oraz zna zasady funkcjonowania. Niestety często doradcy mówią wprost, że klient musi zdecydować się na ten produkt, nie informując o rzeczywistych kosztach lub o tym, czy skorzystanie z produktu dodatkowego przyniesie jakieś korzyści klientowi.
  5. Doradcę rozlicza się za sprzedaż, a nie za obsługę
    Każdy klient to potencjalna sprzedaż. Jeśli ktoś przychodzi złożyć reklamację lub wyjaśnić jakąś sytuację, nikt doradcy nie pochwali za to, że rozwiązał problem klienta, ponieważ liczy się tylko to, czy klient podpisał umowę.
  6. Kiedyś zatrudniano doradców – teraz sprzedawców
    Przy zatrudnianiu pracownika nikogo nie interesuje jego wiedza, wykształcenie, ani umiejętność nawiązywania relacji z klientami. Tak na prawdę największą uwagę zwraca się na umiejętności sprzedażowe kandydata. Dochodzi do absurdów, że ktoś kto nie ma pojęcia o funkcjonowaniu karty kredytowej, czy ryzyku inwestowania w agresywne fundusze inwestycyjne, w pierwszym miesiącu pracy otrzymuje plan sprzedażowy, którego wykonanie jest uzależnione od sprzedaży powyższych produktów. Nie ma, więc co się dziwić, że dochodzi do sytuacji, gdzie starsza pani chce założyć lokatę, a oszczędności jej całego życia lądują na skomplikowanym produkcie ubezpieczeniowo inwestycyjnym, który uniemożliwia wypłatę środków szybciej niż po 10 latach.

Ludzie często wierzą w mit, że bank jest instytucją zaufania publicznego i że mogą pójść do obojętnie jakiego znanego banku, gdzie doradca zatroszczy się o ich finanse i pokieruje tak, aby klient otrzymał to co dla niego najlepsze. Doradcy są zatrudnieni przez bank. Banki wypłacają premie pracownikom za jak największą sprzedaż, a nie za troskę o klienta. Dodatkowo presja wywierana na pracownikach powoduje, że doradca jest w stanie klientowi wcisnąć wszystko, byle tylko osiągnąć 100% wynik planu sprzedażowego i uwolnić się od presji, która na nim ciąży. Do następnego miesiąca 🙂

Wbrew pozorom wpis nie jest krytyką banków i ich pracowników. Jest tylko przestrogą przed tym, by nie ufać im bezgranicznie, gdy wchodzą w grę nasze pieniądze. Zamiast udawać się do instytucji, ludzie powinni pójść do konkretnego doradcy, który jak sama nazwa wskazuje, nie obsłuży nas jednorazowo, lecz podejmie długoterminową współpracę. Czy będzie to niezależny doradca finansowy, czy pracownik konkretnego banku, każdy powinien zdecydować sam. A czym kierować się przy wyborze osoby, która będzie nam pomagać dokonywać decyzji w zakresie finansów osobistych, napiszę następnym razem.

Używane mieszkania również w MDM (Mieszkanie Dla Młodych)

Obraz MDM

Od 1 września zaczną obowiązywać nowe przepisy po opublikowaniu Ustawy zmieniającej zasady programu MDM – Mieszkanie Dla Młodych.

Co to oznacza?
1) Przede wszystkim najważniejszą zmianą, na którą czekało wielu Polaków jest to, że dopłatę otrzymają również osoby, które będą chciały zakupić mieszkanie lub dom z rynku wtórnego (używane)
2) Zwiększy się wysokość dopłaty dla rodzin z 2 i większą liczbą dzieci
rodziny z 2 dzieci będą mogły otrzymać 20% dopłaty w postaci wkładu własnego – obecnie 15%
rodziny z 3 lub więcej dzieci będą mogły liczyć na dofinansowanie w wysokości 30% – obecnie 20%
3) Do kredytu jako współwnioskodawca będzie mogła przystąpić również osoba niespokrewniona z kredytobiorcą
4) W przypadku nieruchomości z rynku wtórnego limit ceny metra kwadratowego nie będzie mógł przekroczyć 90% wartości wskaźnika kosztu odtworzenia metra kwadratowego nieruchomości mieszkalnej w danej lokalizacji
– Dla nowych mieszkań limit pozostaje na niezmienionym poziomie tj. 110%
5) Do programu kwalifikują się również osoby, które będą chciały finansować kredytem wkład budowlany do spółdzielni mieszkaniowej
6) Zwiększy się również wysokość dopłaty dla osób wychowujących co najmniej trójkę dzieci. Powierzchnia nieruchomości stanowiąca podstawę do ustalenia wysokości dofinansowania będzie zwiększona z 50 m/kw do 65 m/kw
7) Rodziny z co najmniej 3 dzieci będą mogły skorzystać z programu również w przypadku, gdy już były lub nadal są właścicielami nieruchomości
8) W przypadku rodzin wielodzietnych zostanie zniesione ograniczenie wiekowe – dopłatę otrzymają również osoby starsze niż 35 lat