//Tańsze kredyty, czy lichwa w podziemiu? Zmiany w ustawie antylichwiarskiej

Tańsze kredyty, czy lichwa w podziemiu? Zmiany w ustawie antylichwiarskiej

2018-02-24T20:35:33+00:0018 grudnia 2016|Kredyty|

Ustawa antylichwiarska całkiem niedawno była zmieniana, tj. 11 marca 2016 roku. Jednak prawdopodobnie czekają nas kolejne zmiany w prawie. 8 grudnia Ministerstwo Sprawiedliwości przygotowało projekt zmian, które drastycznie mogą zmienić sytuację na rynku kredytów i pożyczek konsumenckich. Teoretycznie wygranymi powinni być klienci, ale jak to zwykle bywa może to okazać się tylko w teorii, bo nawet jak za kredyty jedni zapłacą mniej, to inni mogą zapłacić więcej za konta czy inne produkty.

Jeśli chodzi o rynek chwilówek i działających na nim Providentów, Vivusów itp. to zmiany mogą być na nich na tyle drastyczne, że ich działalność w Polsce stanie się kompletnie nieopłacalna.


Jakie są w Polsce ograniczenia

Aktualnie ustawa antylichwiarska przewiduje następujące ograniczenia:

  • maksymalny limit opłat 25% i 30% w stosunku rocznym (oprocentowanie, prowizja, opłaty przygotowawcze itp)
  • maksymalne odsetki – 4-krotność stopy lombardowej (na dziś 10%)
  • maksymalny limit na monity i odsetki karne – 6-krotność stopy lombardowej (na dziś 15%)

Nawet w bankach takich jak Alior, czy Raiffeisen możecie zapłacić 30% prowizji za udzielenie kredytu gotówkowego. Rekordzistami w pobieraniu opłat są jednak firmy pożyczkowe, specjalizujące się w tzw. chwilówkach. Co prawda w tym przypadku wcale koszty teoretycznie nie muszą być wysokie (np. pożyczacie 1000 zł, oddajecie po miesiącu 1030 zł). Jednak jeśli nie macie pieniędzy na spłatę, to opłaty za przedłużenie pożyczki na kolejny okres mogą okazać się dla Was zabójcze. I na tym tak właściwie zarabiają tego typu firmy.

Co ciekawe, ustawa antylichwiarska w obecnej formie zakazała firmom pożyczkowym pobierania opłat w takiej wysokości, jak to było jeszcze niedawno, ale jak wiadomo wszystko da się obejść. Najbardziej kreatywne firmy tworzą w ramach jednej grupy kapitałowej kilka firm. Nie oferują one możliwości przedłużenia pożyczki, ale wspaniałomyślnie umożliwiają refinansowanie kredytu w kolejnej spółce zależnej, która udzieli Wam nowego kredytu z nową prowizją i spłaci pożyczkę w poprzedniej firmie, z którą sama jest powiązana.


Założenia nowego projektu

Jeśli proponowane zmiany wejdą w życie, to polityka kredytowa/pożyczkowa wielu firm, w tym banków, będzie musiała zostać znacznie zaostrzona. Oto propozycje:

  • prowizja – maksymalnie 10%
  • pozostałe koszty – max 10% rocznie
  • wszystkie koszty pozaodsetkowe – max 75% wartości kredytu przez cały okres kredytowania (dziś 100%) – tutaj mamy uwzględnione wszystkie koszty poza odsetkami, które nie mogą przekraczać 10% w skali roku (prowizja, opata przygotowawcza, ubezpieczenia itp.)
  • kara więzienia od 3 miesięcy do 5 lat za nieprzestrzeganie limitów przewidzianych w ustawie! – do tej pory firmy karane były ewentualnie karami finansowymi, które specjalnie nie rujnowały finansów nierzetelnej instytucji, teraz konsekwencje będą poważniejsze

Podsumowanie – porównanie

Dziś Po zmianach
max odsetki 10% 10%
max prowizja 30% 10%
max koszty roczne 30% 10%
max koszty całkowite 100% 75%

Jakie będą skutki?

Co prawda na razie to tylko propozycje, więc może być tak, że zmiany nie wejdą w życie. Jednak biorąc pod uwagę ostatnie obostrzenia wprowadzane na rynku bankowym, możemy spodziewać się, że i tutaj takie nastąpią. Teoretycznie wszystko wygląda ok. Klienci będą lepiej chronieni, pożyczki gotówkowe będą tańsze, banki zarobią mniej, a więcej zostanie w kieszeniach obywateli. Z drugiej jednak strony tak jak za podatek bankowy w końcu zapłacili klienci banków (wyższe koszty kredytów hipotecznych, mniejsze zyski z lokat przy tych samych stopach procentowych, czy wyższe prowizje za kredyty gotówkowe), tak i tym razem należy się spodziewać, że korzyści klientów mogą okazać się tylko pozorne.

O ile banki z pewnością z nową sytuacją sobie poradzą, to jednak w przypadku chwilówek wyzwanie może być o wiele większe. Firmy te zarabiają na wysokich kosztach pożyczek, jednak ponoszą również dużo większe ryzyko, gdyż zwykle trafiają do nich klienci z rysą na historii kredytowej, bądź których dochód nie jest akceptowalny w bankach. Ryzyko niewypłacalności klienta jest o wiele większe i przy tańszych pożyczkach wiele firm uzna pewnie biznes za nieopłacalny. Sam jestem przeciwnikiem brania tzw. „chwilówek”, które w znacznej większości są zdecydowanie droższe niż tradycyjne kredyty gotówkowe, ale uważam, że firmy te także są potrzebne, gdyż jest wiele osób, które potrzebują finansowania, a nie mogą na nie liczyć w banku.

Optymistycznym wariantem jest dostosowanie się banków do nowych przepisów i zwiększenie akcji kredytowej, tańszej dla klienta. W wariancie tym również, najdroższe firmy pożyczkowe zwijają interes i na rynku zostaje kilku graczy, pobierających maksymalne przewidziane w ustawie opłaty. W opcji pesymistycznej jednak, banki przerzucą swoje koszty na klientów i tak wyjdą na swoje, a firmy pożyczkowe albo w kreatywny i legalny sposób będą pobierać opłaty wyższe niż ustawowe albo zejdą do podziemia i tzw. lichwa nie będzie występować w postaci firm pożyczkowych, tylko szarej strefy. Niech każdy sam uzna, który wariant wydaje mu się bardziej prawdopodobny.

Zostaw komentarz